Świąteczny prezentownik

Świąteczne smakołyki, które zrobimy własnoręcznie mogą być ciekawym prezentem dla bliskiej osoby. Nic bardziej nie cieszy niż prezent wykonany od serca, z myślą o obdarowanej osobie. Jeśli znamy gusta kulinarne naszych znajomych, możemy być spokojni o to, że taki prezent będzie trafiony i że nie będzie to trzeci taki sam krawat czy zły rozmiar skarpet. Na fanpage’u pokazałam Wam kilka propozycji takich świątecznych wiktuałów, które moim zdaniem świetnie się odnajdą pod choinką i obiecałam Wam przepisy. No to zaczynam!

Likier piernikowy

Obłędnie piernikowy w smaku i szybko rozgrzewa! Garść goździków, 3-4 laski cynamonu, odrobinę startej gałki muszkatołowej, małą gwiazdkę anyżu oraz 3-4 ziarna kardamonu siekamy na mniejsze kawałki i zalewamy szklanką spirytusu w słoiku. Słoik zamykamy szczelnie na 3-4 dni i odstawiamy do szafki. Po tym czasie zlewamy płyn – powinien być ciemny i bardzo aromatyczny. Do wysokiej miski, najlepiej szklanej, przekładamy puszkę masy krówkowej (możecie użyć gotowej, a możecie zrobić sami, gotując ok.2 godzin puszkę słodzonego mleka skondensowanego – uwaga, żeby nie wybuchła!) i delikatnie rozbijacie ją mikserem, a następnie dodawać delikatnym strumieniem piernikowy alkohol oraz około szklanki słodkiej śmietanki 12%. Gdy masa będzie już gładka, można spróbować i dodać ewentualnie odrobinę śmietanki – jeszcze będzie zbyt mocna lub zbyt gęsta. Zależy od Waszych upodobań. Ja dodałam około szklanki słodkiej śmietanki 12%. Można pić od razu, ale uwaga – po wypiciu większej ilości mylą się zwrotki w kolędach 😉

Syrop do grzańca

Nic bardziej nie rozgrzewa po zimowym spacerze jak szklanka ciepłego bardzo wina z korzennymi przyprawami. Warto zatem mieć pod ręką gotowy syrop, który dolejemy do podgrzanego czerwonego wina, dodamy plasterek pomarańczy i …od razu będziemy mogli cieszyć się ciepłem rozchodzącym się  po każdej cząstce ciała. Do przygotowania takiego syropu potrzeba 4-5 lasek cynamonu, 8 goździków, 8 ziaren zielonego kardamonu, 8 jagód jałowca, 8 jagód ziela angielskiego pół świeżo startej gałki muszkatołowej, ok. 3 cm korzenia świeżego imbiru, malutka suszona papryczka chili (niekoniecznie, ale dodatkowo rozgrzewa), 250 g cukru, pół litra wody, opcjonalnie łyżka miodu. Wszystkie suche przyprawy lekko rozkruszamy i przerzucamy na dno suchego garnka, aby je trochę podprażyć. W ten sposób wydobędziemy z nich maksimum aromatu. Następnie dodajemy pokrojony w plasterki imbir, chwilę znów prażymy. Dolewamy wodę i dosypujemy cukier i wszystko gotujemy pod przykrywką na wolnym ogniu ok. 45 minut. Pod koniec gotowania dodać startą z 1 pomarańczy skórkę. Gotowy wywar należy wystudzić, przelać przez sito, ewentualnie dodać łyżkę miodu. Wszystko przecedzić przez gęste sito lub gazę i przelać do wyparzonej butelki. Mimo że syrop ma sporo cukru, to warto dodać do niego trochę wódki, aby zapobiec zepsuciu syropu. Syrop lepiej przetrzymywać w lodówce lub w chłodnej piwniczce.

Smakowa oliwa

To chyba najprostszy a przy tym jeden z bardziej efektownych upominków. Wystarczy dobrej jakości oliwa, kilka dodatków, które prawie zawsze są w domu i… ładne butelki. Ja mam swoje po syropie klonowym i po occie jabłkowym 😉 Do butelki wystarczy włożyć papryczkę chili, 3-4 ząbki czosnku, gałązkę rozmarynu albo tymianku czy pietruszki, wlać oliwę i już! Gotowe! Najlepiej, by taka oliwa przegryzła się kilka dni, wtedy wszystkie smaki ziół przejdą do oliwy.

Wytrawna konfitura z czerwonej cebuli do mięsa

Mimo że proponuję ten dodatek do mięsa, wędlin czy pasztetów, to idealnie komponuje się on także z pasztetami wegetariańskimi czy serami. Na kilka małych słoiczków (bo wg mnie takie są najbardziej praktyczne i najładniej wyglądają) potrzeba ok. kilograma czerwonej cebuli. Należy ją pokroić w cienkie piórka i dusić na dużej patelni przez ok. 10-15 minut. Następnie należy dodać przyprawy – sól, pieprz, garść tymianku, 1 rozgnieciony ząbek czosnku, ¼ drobno pokrojonej papryczki chili (lub szczypta suszonej), zalać wszystko szklanką czerwonego wytrawnego wina, dodać łyżkę miodu i ewentualnie 3-4 łyżki dobrej jakości gęstego octu balsamicznego. Całość dusić pod pokrywką ok.15-20 minut. Należy sprawdzać, żeby nasza konfitura się nie przypaliła. Jest idealna gdy jest prawie pozbawiona płynu i wszystko ze sobą doskonale się klei. Możecie doprawić, jeśli brakuje Wam soli, miodu, tymianku lub…czegokolwiek innego. Gorącą konfiturę należy przelać do słoiczków i odwrócić do góry dnem by tak ostygły. Ja swojej konfitury już nie pasteryzuje.

Konfitura pomarańczowo-imbirowa

To jeden z moich ulubionych śniadaniowych smaków, dlatego też robię tę konfiturę 2-3 razy w roku, choć nie ukrywam, że najlepsza jest właśnie przygotowywana o tej porze roku, z dojrzałych, soczystych i słodkich pomarańczy. Z 2 kg pomarańczy wychodzi ok. 6-8 małych słoiczków, takich idealnych prezentówek. Pomarańcze sparzam, dokładnie obieram ze skórek i pozabawiam białego gorzkiego albedo. Kroję owoce w dość grubą kostkę i przerzucam od razu do dużego rondla – najlepszy taki z grubym dnem. Wlewam tam także cały sok, który wyciekł podczas krojenia pomarańczy. Do garnka dodaję 3 szklanki cukru i 4 szklanki wody. Całość należy gotować na wolnym ogniu ok.2 godzin, od czasu do czasu mieszając, bo przy takiej ilości cukru łatwo o przypalenie. Garnek z konfiturą należy zostawić na noc, by wystygła. Następnego dnia dodać starty na drobnej tarce świeży imbir (ok.3-4 cm) oraz drobniutko pokrojoną skórkę z 1-2 pomarańczy. Pamiętajcie, że musi być wcześniej bardzo dokładnie umyta i sparzona i tylko jej pomarańczowa cieniutka warstwa. Całość raz jeszcze gotować ok. 15-20 minut. Dzięki imbirowi konfitura będzie miała przyjemny ale delikatny pikantny smak, a skórka z pomarańczy nada konfiturze odrobiny goryczki. Gorącą przelewam do wyparzonych słoiczków i odstawiam do góry dnem aby wystygły.

Polędwiczka z pończochy

Suszone (i podsuszane) oraz wędzone domowymi sposobami wędliny i mięsa to prawdziwy przysmak dla amatorów mięcha. Wędzarni nie mam, a na duże kawałki szynki już jest nieco za późno, ale taką półkilową polędwiczkę wieprzową zdążycie jeszcze zrobić przed nadchodzącymi świętami i zaskoczyć rodzinę czy przyjaciół, z którymi być może jednak spędzicie ten czas. Przepis jest banalnie prosty – wymaga jedynie czasu. Polędwiczkę (taka wielkości ok.600 g) należy obtoczyć w szklance cukru, przykryć i odstawić na 24 godziny do lodówki. Po tym czasie mięso należy umyć, dokładnie osuszyć i na kolejne 24 godziny włożyć do soli (mniej więcej też szklanka). Przykryć i do lodówki. Następnie opłukać, osuszyć i natrzeć sporą ilością dowolnej, autorskiej mieszanki ziół i przypraw. U mnie, jak to u mnie – to co mam pod ręką. Najczęściej są to lubczyk, tymianek, kozieradka mielona, papryka słodka, suszona cebula, płatki suszonego czosnku. W takiej otoczce mięso leży 48 godzin. Po tym czasie polędwiczkę ocieram z przypraw, wkładam do nowej pończochy – im cieńsza, tym lepsza – i wieszam ją w chłodnym, suchym i przewiewnym miejscu. W takiej postaci mięso będzie się obsuszać min 5-6 dni. Po takim czasie polędwiczka powinna być już ładnie podsuszona, pachnieć obłędnie ziołami i być delikatnie różowa w środku. Musicie pamiętać, że bądź co bądź jest to surowe mięso, więc do jego krojenia nóż musi być naprawdę ostry. A kroić należy w cieniutkie plasterki i delektować się każdym kawałkiem!

Pasztet

Przepisu na pasztet Wam nie podam, bo… najzwyczajniej w świecie go nie mam. Od lat robię pasztety na każde święta i nigdy jeszcze nie zdarzyło się, by smakowały identycznie. Za każdym razem dodaję różne, inne rodzaje mięs, za każdym razem są to inne proporcje. Raz dodam więcej bułki, innym razem zapomnę o dodaniu jajek; raz dodam brandy, a raz czerwone wino. Raz robię z żurawiną i śliwką wędzoną, a innym razem z grzybami i karmelizowaną cebulą. Totalny fristajl! Faktem jest, że zawsze robię 5-6 blaszek pasztetu, mrożę go w porcjach i odmrażam, gdy tylko przyjdzie ochota.

Zostaw komentarz