Mus do rąk

Kremy do rąk nie są szczególnie drogim produktem w sklepach, ale jak zawsze martwi mnie ilość wyrzucanych po nim opakowań. Zwłaszcza, że tylko ja jedna mam ich aż 4 tubki – w łazience, w kuchni, w sypialni i w pracy. Także składy niektórych z nich pozostawiają wiele do życzenia. No więc, jako że już się dałam wkręcić w domową produkcję kosmetyków, kremu do rąk nie mogło zabraknąć w mojej domowej manufakturze.

Do przygotowania opakowania ok. 60 – 70 ml potrzebować będziecie:

1 łyżki oleju kokosowego nierafinowanego

1,5 łyżki masła shea

1 łyżki oliwy z oliwek

ok.5 g wosku pszczelego

3-4 kapsułki witaminy A+E

2 łyżki żelu z aloesu

pół łyżki gliceryny

kilka kropli ulubionego olejku – ja dałam pomarańczowy

Należy zacząć od rozpuszczenia w kąpieli wodnej oliwy, masła shea, oleju kokosowego oraz wosku. Gdy wosk całkowicie się rozpuści trzeba delikatnie przemieszać masę i odstawić ją do ostygnięcia. Powinna mieć temperaturę pokojową. W tym czasie mieszamy w drugiej miseczce żel z aloesu oraz glicerynę. Gdy masa olejowa ostygnie zaczynamy ją delikatnie ubijać. Ja robię to zwykłym mikserem. Powinno to trwać 2-3 minuty. Masa powinna stać się lżejsza i kremowa. Teraz powoli, cienkim strumieniem dodajemy frakcję wodą (czyli glicerynę z aloesem) ciągle ubijając masę. Powinna ona przypominać Wam konsystencją bitą śmietanę 😉 Na sam koniec dodajecie witaminę A+E (wyciśniętą z kapsułek) oraz ulubiony zapach i jeszcze raz chwilę ubijcie. Gotowy krem możecie przełożyć do słoiczka albo do specjalnej silikonowej formy, którą można wielokrotnie napełniać i mieć zawsze pod ręką. Ja moją kupiłam w Tigerze 😉

Plusy takiego kremu to przede wszystkim naturalny skład, który mogę zmieniać i kontrolować. Konsystencja musu a nie tłustego kremu jest cudowna. Dla mnie bardzo ważne jest także to, że szybko się wchłania. A dłonie są niezwykle gładkie i delikatne, co poczujecie już od pierwszego użycia.

Minusy? Hmmm… w zasadzie trochę na siłę i raczej subiektywnie… Masło shea ma dość specyficzny zapach. Nie że brzydki – po prostu nie każdemu odpowiada. Mi pasuje średnio i nawet mimo dodatku olejku pomarańczowego, delikatnie przebija jego zapach. Ale moja córka stwierdziła, że krem pięknie pachnie, więc do dzieła!

Zostaw komentarz