Na pomarańczowo

Rozpoczęłam sezon na domową skórkę pomarańczową! Choć generalnie w moim domu jemy cytrusy przez cały rok, to żadną inną porą roku pomarańcze nie są tak cudownie słodkie i pachnące jak właśnie późną jesienią i zimą! Sięgam pamięcią wstecz, gdy byłam małym brzdącem i na przecudny zapach pomarańczy trzeba było czekać cały rok. Każde z nas dostawało wówczas po 1 czy 2 pomarańcze od Mikołaja (bo tylko na święta Bożego Narodzenia pomarańcze dochodziły do Polski) i mimo że były to kwaśne, mało soczyste i z piekielnie grubą skórą kubańskie pomarańcze – do dziś ten zapach przypomina mi magię świąt z dzieciństwa!

Na szczęście dziś możemy się cieszyć pysznymi, soczystymi i słodkimi pomarańczami! Skórki z nich dokładnie myję i parzę wrzątkiem, oddzielam pomarańczową skórkę od białej gorzkiej części (albedo) i kroję w drobną kostkę. Następnie skórki zalewam niewielką ilością wody i zasypuję cukrem – na oko, ma być z tego bardzo słodki syrop. Gotuję aż skórki zmiękną i pozostanie jedynie słodka otoczka na kawałkach pomarańczowej skórki. Uważajcie tylko, by się skórka nie przypaliła! Przechowuję w szczelnie zamkniętym słoiku.

Taką skórkę używam do sernika, babki, drożdżówek czy ciasteczek z bakaliami. Świetnie się także nadaje do dekoracji świątecznych pierniczków.

Zostaw komentarz