Kolorowo i (lekko) ostro

Uwielbiam wczesną jesień! Lasy i parki mienią się kolorami, liście szeleszczą pod stopami, kosze pełne grzybów a ostatnie ciepłe promienie słońca smagają twarz. Do tego całe dobro, które można znaleźć w ogrodzie, sadzie lub na rynku – kolorowe gruszki, jabłka, papryka, brukselka, kapusta, jarmuż, kalafiory, brokuły, bakłażany, dynie… Istny festiwal smaków, kształtów, zapachów i kolorów. Przyznaję – to czas, kiedy mogłabym nie wychodzić z kuchni i urządzać w niej czary-mary, zapełniając z uśmiechem szafki w spiżarni!

Ponieważ sama mam sporo warzyw i owoców w ogrodzie, lubię się wymieniać z przyjaciółmi tym, co wyhodowaliśmy. Ale też część zapasów na zimę robię z warzyw i owoców, kupionych na targu, od moich sprawdzonych dostawców. Jestem fanką różnego rodzaju przystawek, które można podać zarówno na wystawny stół świąteczny, jak i na skromne grillowe przyjęcie z przyjaciółmi czy na kolację we dwoje. Jednym z moich ulubionych przysmaków są małe papryczki faszerowane serem feta i ziołami. Oczywiście można kupić takie w sklepie, ale wierzcie mi, zrobione własnoręcznie nie tylko lepiej smakują, ale i znacznie ładniej się prezentują – i to zarówno w słoiku, jak i w miseczce, już na stole.

Na 5-6 słoiczków ok. 300 ml potrzebujemy:

  • ok.1 kg małych papryczek czereśniowych (najlepsze są słodkie, ale ja miałam akurat lekko pikantne, co nie przeszkadza, bo w trakcie przygotowania i tak tracą znaczną część swojej ostrości)
  • główka czosnku
  • ok. 350 g sera typu feta
  • gałązki świeżych ziół (ja miałam zieloną i filetową bazylię, ale równie dobrze może być tymianek czy oregano
  • ok.2/3 litra oliwy lub oleju dobrej jakości

Papryczki należy wydrążyć z gniazd nasiennych i obgotować ok.5 minut a następnie szybko przełożyć do miski z lodowatą wodą. W dużej misce rozdrabniamy ser feta widelcem lub blenderem, dodajemy sporo czosnku i świeżych ziół. Każdą papryczkę faszerujemy masą serową. Najlepiej robić to za pomocą rękawa cukierniczego ale nie mam takowego, więc nakładałam farsz małą łyżeczką, co trochę odbiło się na eleganckim wyglądzie antipasti 😉 Nafaszerowane papryczki wkładamy dość ciasno do słoiczków, dodajemy do każdego 1-2 ząbki czosnku i gałązki świeżych ziół. Całość zalewamy gorącą oliwą lub olejem tak, by przykryć papryczki. Mocno zakręcamy i pasteryzujemy. Ja zazwyczaj pasteryzuję  na sucho, czyli w piekarniku, ale myślę, że z powodzeniem można to zrobić metodą tradycyjną.

Skuście się na samodzielne zrobienie tej przekąski. Nie zawiedziecie się!

Zostaw komentarz