Powrót do szkoły w stylu ZW

To chyba ostatni dzwonek przed pierwszym dzwonkiem. Być może większość z Was ma już zakupy szkolne za sobą, ale jest spora część rodziców i uczniów, którzy odkładają ten temat na ostatni moment. Przed nowymi zeszytami, wycinankami czy blokami technicznymi raczej się nie ucieknie. Ale nie oznacza to, że cała wyprawka na rozpoczynający się rok szkolny musi być nówką-nieśmiganą. Sama mam nastolatkę w domu i wiem, że modowe trendy i opinie koleżanek są w pewnym momencie życia ważniejsze niż kondycja planety czy zasobność portfela rodzica, ale miejmy trochę wiary w młodzież! Spora część nastolatków zaczyna faktycznie przejmować się ekologią i tym, że to oni za 30 lat będą mieli problem… Dlatego łatwiej jest im zrozumieć dlaczego w tym roku liftingujemy tornister i kupujemy używane podręczniki. Plecak, piórnik, czy kosmetyczkę śmiało można poddać drobnym renowacjom, by zyskały nowy, modny wygląd. Ważne jest także to, co oprócz zeszytów i piórnika znajdzie się w tornistrze.

Ja postanowiłam w tym roku iść o krok dalej niż zazwyczaj. Zanim poszłam na wyprawkowe zakupy, dokładnie przejrzałam szuflady i szafki. Okazało się, że jest w domu sporo nowych długopisów, nieużywanych ołówków, kredek, pisaków, teczek, gumek do mazania, a nawet nowe opakowania plasteliny, farb i pasteli. Stary worek na wf poddany zostanie drobnej obróbce i z granatowego zwykłego worka zrobi się dizajnerski worek z logotypem hitowego w tym sezonie serialu Stranger Things. Podobnie postąpimy z kilkoma ulubionymi bluzami mojej córki i t-shirtami, które zyskają nowe życie za sprawą naprasowanek – oczywiście ze Stranger Things. Znalazłam lokalną firmę, która przygotuje mi takie nadruki za grosze i ciuchy będą na propsie!

Organizacja szkolnego biurka to nie lada wyzwanie. Na biurku mojej córki zazwyczaj panował kompletny chaos. Komputer, lampka, ładowarki, karteczki, kubki z herbatą, porozrzucane ołówki i długopisy… I generalnie nigdy nie można było na niej znaleźć miejsca na odrabianie lekcji 😉 Ale sama dojrzała do tego, że jednak w uporządkowanym świecie nieco lepiej, a na pewno dużo sprawniej nastolatek funkcjonuje. Kredki, pisaki, ołówki i inne szkolne przybory są posegregowane w kolorowych pojemnikach, zrobionych z puszek po konserwach, co z jednej strony porządkuje wszystkie przydasie, a z drugiej – nadaje koloru szkolnej przestrzeni.

Dotychczas córka nosiła drugie śniadanie w papierowych torebkach, ale to rozwiązanie nie zawsze się sprawdzało. Pasta jajeczna często wypływała na zewnątrz papieru a pomidor namiękał i brudził wnętrze kieszeni plecaka. Śniadaniówka z kolei nie mieściła się do kieszeni plecaka. Mam więc dla niej przygotowane samodzielnie zrobione woskowijki (TU możecie zobaczyć, jak je zrobiłam), a na przekąski typu orzeszki, słupki marchewek czy drobne owoce czeka mały lunchbox. Wprawdzie plastikowy, ale bardzo solidny, wykonany z plastiku oznaczonego symbolem PP/5, co oznacza, że jest on przeznaczony do kontaktu z żywnością, bezpieczny dla zdrowia. I do tego ładny 😉Szklany bidon nie sprawdzał się zupełnie (część placówek zabrania przynoszenia napojów w szklanych opakowaniach, co zresztą uważam za słuszne ze względów bezpieczeństwa). Zimą córka brała ciepłą herbatę w kubku termicznym ale wiosną zdarzało się nierzadko, że kupowała w szkolnym sklepiku wodę w plastikowej butelce… Kupiłyśmy więc fajną butelkę z tritanu, który jest wielorazowy, trwały i bezpieczny, bez szkodliwego bisfenolu. Można do środka, do specjalnego pojemniczka włożyć cytrynę, miętę lub mrożone truskawki, a samą butelkę będzie można bardzo łatwo znów napełnić wodą z poidełka szkolnego. Moim najciekawszym odkryciem są domowej roboty chusteczki odświeżające i antybakteryjne jednocześnie. Zrobiłam je po raz pierwszy samodzielnie, według przepisu znalezionego  na stronie Ograniczamsie. Jestem nimi oszołomiona! Bardzo proste w wykonaniu, zapach można dobrać dowolnie poprzez wybór ulubionych olejków eterycznych i można ich używać wielokrotnie! Oczywiście po wypraniu. Zrobiłam kilkanaście sztuk, tak, by wrzucać je do prania na bieżąco z pełną pralką. Dwie-trzy sztuki takich chusteczek córka będzie nosić w woreczku strunowym w plecaku; drugi woreczek będzie służył do wkładania zużytych chusteczek, aby się nie mieszały i nie moczyły kieszeni plecaka. TU opisałam jak je zrobiłam. Zachęcam Was do tego samego – to naprawdę ciekawa opcja! Niestety, nadal nie znalazłam satysfakcjonującej mnie alternatywy dla kieszonkowych opakowań chusteczek higienicznych. Chustki materiałowe nie przekonują mnie.

Last but not least… Uważam, że bardzo ważną rzeczą jest rozmowa z dzieckiem na temat zmian klimatycznych. Temat i sposób zależy oczywiście od wieku i stopnia rozwoju emocjonalnego dziecka. W przedszkolu dzieci mają często pogadanki ekologiczne, sprzątają okoliczne parki czy lasy, wiedzą jak istotna jest segregacja śmieci i że nie powinno się wyrzucać jedzenia. Dziecko w wieku wczesnoszkolnym doskonale poradzi sobie z tematem wymierających gatunków, procesów zaburzeń ekosystemu czy wysychania wód na Ziemi. Z nastolatkiem możesz już rozmawiać jak z pełnoprawnym partnerem – o nadmiernym konsumpcjonizmie, o marnowaniu żywności na skalę światową, o emisji gazów i o akcjach społecznych, które można wspólnie z przyjaciółmi przeprowadzać lub choćby wspierać. I że głos młodego pokolenia jest tym głosem, który będzie wybrzmiewać coraz głośniej i musi być coraz bardziej na poważnie brany pod uwagę przez wielkie firmy.  A być może to Twoje dziecko nauczy czegoś CIEBIE? Wejdźcie w nowy rok szkolny z odwagą i pomysłami! Niech ekologiczna moc będzie z Wami!

1 Komentarz

  • Asia S
    31 sierpnia 2019 21:59

    Dzięki za info na temat butelek z tritanu. Super sprawdziły się na wakacjach.
    pozdr
    AS

Zostaw komentarz