Domowa pasta bulionowa

O wyższości prawdziwego rosołu nad tym z kostki rosołowej nie ma co dyskutować. Smak bulionu, który wiele godzin pyrkał sobie na małym ogniu jest nie do porównania z ekspresową rozpuszczoną we wrzątku żółtą kostką. Ale jeśli nie macie czasu lub ochoty na długie gotowanie, proponuję Wam zrobić samemu pastę, która będzie idealnym dodatkiem do bulionów, sosów, dań mięsnych i bezmięsnych. Będzie absolutnie zdrową wersją kostki. Pysznym dodatkiem, dzięki któremu smak potraw będzie bardzo zbliżony do tego, który pamiętacie z babcinych obiadów. W dodatku – absolutnie zero waste’ową propozycją, bo nie będziecie mieli praktycznie żadnych warzywnych odpadków!

Potrzebujecie jedynie dużego garnka, włoszczyzny, sporego pęczka świeżego lubczyku (musi być świeży), 1 łodygi selera naciowego, czosnku, cebuli, ziela angielskiego, odrobiny kurkumy (dla koloru) świeżego pieprzu i sporą garść soli. Można dodać odrobinę harissy lub małą papryczkę chilli. Ja warzyw nie obieram, tylko je dokładnie szoruję. Całość i tak będziemy blendować na gładką pastę, więc obecność skórki nie ma tu żadnego znaczenia. Obieram jedynie z łusek cebulę i czosnek oraz obcinam wąsy z pora i selera. Wszystkie warzywa kroję w grubą kostkę, podsmażam kilkanaście minut w garnku, żeby wydobyć maksymalnie aromat, a następnie zalewam warzywa wodą, dodaję przyprawy (poza lubczykiem) i pod przykryciem gotuję aż warzywa zmiękną. Do garnka dorzucam posiekany lubczyk i całość blenduję na gładką pastę. Jeśli trzeba, możecie dodać jeszcze soli i/lub pieprzu. Pasta powinna być mocno esencjonalna, bo będziemy nią jedynie doprawiać potrawy. Całość przekładam do małych słoiczków. Jeden słoiczek mam zawsze w lodówce, a resztę trzymam w zamrażalniku. Używajcie do wszystkiego – dań jarskich i mięsnych, do sosów, gulaszu, zup.

Zostaw komentarz