Less waste dla każdego!

Kiedy w rozmowach z ludźmi pojawia się magiczny termin „zero waste” albo bardziej przeze mnie lubiane „less waste”, moi rozmówcy zazwyczaj łączą go z eliminacją z życia codziennego plastiku. Tymczasem, w less waste chodzi nie tyle (albo nie tylko) o życie bez plastiku w ogóle, ale o świadome i rozsądne gospodarowanie tym, co już albo jeszcze mamy. Jeśli więc macie w domu plastik, który jest we codziennym użyciu – nie pozbywajcie się go! Po prostu nie kupujcie nowego!

Moje życie „Bez Marnowania” rozpoczęło się od świadomości, jak wieloma rzeczami kompletnie bezużytecznymi się otaczam. Sterty bawełnianych toreb, które upychałam kolanem w kuchennej szafce, z sukcesem wartościowały moje poczucie bycia przyjaznym dla środowiska, bo przecież od lat nie kupowałam plastikowych reklamówek! Tylko czy naprawdę potrzebowałam aż 100 szmacianek? Czy do bycia eko nie wystarczyłoby mi 5-6 sztuk?

No to najprościej, jak się da. Zero / less waste opiera się na 5 zasadach:  5x”R”: refuse, reduce, reuse, recycle, rot. W zasobach internetu (niestety nie pamiętam gdzie) znalazłam świetne polskie odpowiedniki, czyli 5x„O”:

Odmawiaj

Czyli ograniczaj wszystko, co nie jest ci niezbędne. Foliowe zrywki w sklepach na stoiskach z warzywami i owocami są oczywistością, podobnie jak reklamówki przy kasie, jednorazowe naczynia piknikowe czy plastikowe patyczki do czyszczenia uszu. Ale naucz się odmawiać sobie także innych dóbr, które w znacznym stopniu przyczyniają się do zaśmiecenia naszej Ziemi. Nie kupuj kolejnych ciuchów tylko dlatego, że są wyprzedaże, nie daj się łapać na black Friday, 2+1 czy inne wielkie wyprze. Nie działaj pod wpływem impulsu, tylko zastanów się, czy naprawdę jest ci potrzebne siedem par kolejnych skarpet, ale także nie zgadzaj się na darmowe firmowe gadżety, które absolutnie do niczego nie będą przydatne. W codziennym życiu oznacza to także: nie przyjmuj ulotek, rozdawanych na ulicy, nie bierz w sklepach potwierdzeń płatności kartą (o ile nie są ci niezbędne do rozliczeń) czy choćby przejdź na e-faktury. Czy brak słomki w kolorowym drinku spowoduje, że będzie on mniej smaczny lub zawrotny? Czy kupno kawy w plastikowym kubku z logo sieciówki jest czymś bardziej nobilitującym niż kawa nalewana wprost do własnego kubka? Odpowiedz sobie na te pytania i zacznij mówić NIE 😉

Oszczędzaj

Czyli moje ulubione „nie marnuj”. Nie marnuj i nie wyrzucaj tego, co może się przydać – Tobie lub komuś innemu. Albo spróbuj wysilić swoją wyobraźnię i zrób pożytek z czegoś, co zazwyczaj lądowało w koszu. Najbardziej nie lubię marnować jedzenia, więc temu tematowi poświęcę osobny artykuł. Ale postaraj się nie wyrzucać bezmyślnie także innych rzeczy. Drukuj dwustronnie albo wykorzystuj niezadrukowane strony na swoje notatki, listy zakupów czy dziecięce rysunki. Ubrania oddawaj potrzebującym lub przerabiaj; postaraj się żyć oszczędnie, minimalistycznie. Okazuje się, że przepych lub jak ktoś woli – nadmiar rzeczy codziennych – zaburza naszą harmonię, nasz komfort psychiczny. Nie demonizuj plastiku 😉 Jeśli masz w domu plastikowe lunchboxy czy wielorazowe kubki – śmiało, używaj ich tak długo jak się da! Zero waste nie polega na wyrzuceniu czegoś, co jest dobre i użyteczne BO jest z plastiku, tylko na maksymalnym wykorzystaniu tego, co już jest. Na ograniczeniu rzeczy JEDNORAZOWYCH.

Odkrywaj na nowo potencjał

Temat uwielbiany zwłaszcza przez dzieciaki, czyli robienie czegoś z niczego. Postaraj się nadać nowe życie pozornie starym i bezużytecznym rzeczom. Czerp z doświadczeń naszych babć i mam. Pacynki z samotnych skarpetek, doniczki lub przyborniki na biurko z umytych puszek po fasolce, podstawki pod gorące garnki czy filiżanki z korków po winie, torebka „listonoszka” albo kosmetyczka po zbyt ciasnych spodenkach jeansowych czy deska do krojenia z pozostałej po remoncie desce panelowej. Tuby po ekskluzywnych alkoholach czy chipsach świetnie się sprawdzają jako pojemniki na makaron. Najprzeróżniejsze słoiki to idealne pojemniki na kasze, ryż, warzywa strączkowe. Metalowe pudełeczko po kremie – jako awaryjny przybornik do szycia (kilka nitek, igła, dwie agrafki – do torebki jak znalazł). Opakowanie po miętówkach lub innych dropsach świetnie się nada jako pojemnik na guziki czy inne szpargały, które wiecznie się gubią.  Rozwiń swoją wyobraźnię. Sky is the limit!

Odzyskuj surowce

Jak pokazują badania, tylko ok.20% surowców jest odzyskiwanych… O ile z butelkami szklanymi nie jest tak źle, o tyle większość plastikowych butelek ląduje na zwykłym wysypisku śmieci, zamiast do recyklingu. Szczęśliwie, w wielu miastach w Polsce powstają już specjalne butelkomaty, ale z naszą świadomością wciąż nie do końca jest ok. Z pewnością potrzeba szerszych rozwiązań systemowych, jak na przykład wprowadzenie obowiązkowej kaucji za plastikowe opakowania, tak jak to ma miejsce w przypadku szklanych butelek. Łatwiej i szybciej jest po prostu wyrzucić butelkę po wodzie do najbliższego kubła ulicznego niż postarać się znaleźć odpowiednie miejsce – prawda? Ale wystarczy włączyć odpowiedni pstryczek w naszej głowie, by szło dużo łatwiej. Zgniataj puszki po napojach, odkładaj kartony i gazety na makulaturę. To wszystko wchodzi w nawyk i to szybciej niż Wam się wydaje! Wystarczy odrobina samodyscypliny na początku; potem śmieci segregują się same – wierzcie mi!

Oddawaj Ziemi

Zwróć Matce-Ziemi to, co od niej dostałeś. Kompostownik to moje ostatnie wyzwanie Jeszcze nie do końca wiem, czy robię to dobrze i czy wszystko się uda. W teorii na razie jest nieźle. Wiem, ze mieszkając na wsi kompostowanie jest o wiele łatwiejsze, co wcale nie oznacza, że mieszkając w bloku nie można podjąć zadania. Na osiedlach często zresztą funkcjonują specjalne pojemniki na bio-odpady i warto tę metodę segregacji śmieci wziąć pod uwagę, jeśli nie jesteście gotowi na własny kompostownik pod zlewem czy na balkonie.

Zapewne przyjdzie Wam refleksja, że to zbyt dużo zachodu. Że w dzisiejszych czasach takie zastanawianie się nad każdym śmieciem wymaga sporego zaangażowania. Że nie macie czasu na błahostki. Ale uwierzcie mi. Nie bez powodu ta strona nazywa się Bez Marnowania. Nie lubię marnować NICZEGO. Także czasu. Widzę, że raz podjęte przeze mnie kroki przynoszą efekt i znacznie, naprawdę znacznie przejaśniają pole widzenia. Jedno jest pewne. Kiedy już zrobicie pierwszy krok i zdecydujecie się na chwilę zastanowienia przed codziennymi i pozornie zwykłymi decyzjami, okaże się, że Wasze codzienne wybory staną się nawykami. I to jest właśnie sedno życia less waste!

Zostaw komentarz