Zero Waste – Początek drogi

Rewolucja przemysłowa, elektryczność, zdobycze medycyny i farmacji. To wszystko sprawiło, że mniej więcej od ponad 200 lat żyje nam się coraz łatwiej, przyjemniej ale i coraz szybciej. I coraz bardziej odruchowo, czasem nawet bezrefleksyjnie. Konsumujemy dużo i dużo za dużo. Niepotrzebnie. Niepotrzebnie i bezpowrotnie także tracimy to, co najcenniejsze – czas i bliskość. Niepotrzebnie kupujemy i niepotrzebnie wyrzucamy; marnujemy automatycznie i bezmyślnie. Otaczamy się rzeczami, które są nam kompletnie zbędne, albo cieszą oko… na chwilę. Bo zmienia się moda. Bo zmieniamy się my i nasze potrzeby. Bo zmienia się świat wokół. Niestety, ten proces cały czas trwa – z opłakanym skutkiem nie tylko dla nas samych, ale i dla naszej planety.

Dom pełen śmieci


Pewnego dnia siadłam i robiąc wielkie oczy spostrzegłam, jak wieloma różnymi niepotrzebnymi rzeczami się otoczyłam. Przepełnione szuflady, w których królowały nieużywane już ładowarki, stare rachunki, połamane kredki, niepiszące długopisy, smycze reklamowe, laurki od dzieci, klucze od niewiadomo jakich drzwi, resztki wstążek i milion innych „przydasiów”. Zagubione resztki kaszy czy makaronu z tyłu kuchennej szafki. Sterty nieuporządkowanych worków i reklamówek branych w sklepie. Opakowania po daniach na wynos, słomki, butelki po wodzie, po kosmetykach. Sterta śmieci wokół mnie rosła a ja nie zwracałam na to uwagi.

Po pierwsze – zacząć podejmować świadome decyzje


A zatem postanowiłam zrobić porządek w domu, ale najpierw potrzebny był porządek w głowie i dobry plan. Zaczęłam od drobnych rzeczy, małymi krokami zmieniałam zwyczaje swoje i domowników. Krok po kroku – zaczęłam być nie tylko świadomym konsumentem, ale też świadomą mieszkanką Ziemi. Dbać o nią na tyle, na ile jest to możliwe i starać się dobre praktyki krzewić tam, gdzie się da. Nie marnować tego, co jest nam dane, wykorzystywać maksymalnie zasoby, które jeszcze mamy. Bo jak powiedział Antoine de Saint-Exupery – „Ziemi nie dziedziczymy po naszych rodzicach, pożyczamy ją od naszych dzieci.”

Zacząć od własnej głowy


Zacząć od siebie, od własnego otoczenia – to jest pierwszy krok, zarazem najtrudniejszy. Bo łatwo jest zmieniać świat z poziomu fotela, sprzed monitora komputera. Dużo trudniej jest zacząć robić coś realnie i mieć świadomość, że choć jest się pyłkiem w kosmosie, to swoją codzienną pracą można jednak coś zmienić. I to daje największą radość! Trzymajcie proszę zatem za mnie kciuki, abym się nie poddała! Piszcie do mnie, komentujcie –
bądźcie ze mną, a ja będę z Wami! Nie marnujmy czasu!

Zostaw komentarz